I only knew you for a while I never saw your smile Till it was time to go Time to go away (Time to go away) Sometimes it's hard to recognise Love comes as a surprise And it's too late It's just too late to stay Too late to stay
We'll always be together However far it seems (Love never ends) We'll alwaysbe together Together in electric dreams
Philip Oakley/Giorgio Moroder - Together in Electric Dreams
Bo tak :-)
+++++++++++++++++++++++++
Dawno mnie tu nie było, co, mam nadzieję od tego momentu się zmieni.
Moje życie zmieniło się diametralnie odkąd wyprowadziłem się w lipcu i zacząłem nowe, niejako 'swoje własne' życie. Każdemu, kto chce zmienić swoje otoczenie, radzę to zmienić - czasem bardzo to pomaga. Moje inspiracje (do czego? do życia!) znów rozszerzają swój zakres: poznałem Nine Inch Nails, poznałem Budkę Suflera, poznałem inne rzeczy.
I was born with the wrong sign In the wrong house With the wrong ascendancy I took the wrong road That led to the wrong tendencies I was in the wrong place at the wrong time For the wrong reason and the wrong rhyme On the wrong day of the wrong week I used the wrong method with the wrong technique Wrong
There is something wrong with me currently Something wrong with me Inherently The wrong mix in the wrong genes I reached the wrong ends by the wrong means It was the wrong plan In the wrong hands With the wrong theory for the wrong man The wrong lies, on the wrong vibes The wrong questions with the wrong replies Wrong
I was marching to the wrong drum With the wrong scum Pissing out the wrong energy Using all the wrong lines And the wrong signs With the wrong intensity I was on the wrong page of the wrong book With the wrong rendition of the wrong hook Made the wrong move, every wrong night With the wrong tune played till it sounded right, yeah Wrong Too long
Jak senne zwierzę wiozłem cię od gór Przez obcych granic zgiełk Nie było pewne, kiedy wrócisz znów I było cię wciąż mniej A zawrót głowy nie opuszczał mnie I Berlin w ogniu stał O mnie, te wsztstkie moje jutra chce Do tej jednej dać
Pamiętaj mnie jak starą, dobrą pieśń Pamiętaj mnie aż po miłości kres
Na niebie wisiał księżyc, super szpieg I pełnia była w nas I jedna prośba: nie zostawiaj mnie I w gardle słony smak Ktokolwiek dziś w ramionach tuli cię Z kimkolwiek witasz świt Niech cię prowadzi jak serdeczny dreszcz Każda moja myśl
Pamiętaj mnie jak starą, dobrą pieśń Pamiętaj mnie aż po miłości kres Pamiętaj mnie, gdy idziesz skrajem snu Pamiętaj mnie, gdy serce gryzie plus
=========================
Najlepsza piosenka najlepszego polskiego zespołu pop. Szkoda, że już go nie ma, no ale... nic nie może przecież wiecznie trwać :-)
Z okazji... hmmm no to bez okazji, zachęcam do obejrzenia przeglądu klipów z konkursów piosenki Eurowizji z lat 1980-1989. Jeśli ktoś nadal uważa, że piosenki ambitne i wyszukane to sposób na wygranie ESC, niech obejrzy to i przekona się, że tak nie jest. Może więc to Ich Troje to jedyny sposób?
1980 Johnny Logan - What's Another year - IRLANDIA
Hmmmmm taaaak: stare dobre Irlandzkie balladki. Wolne i wzruszające.Nie ma lepszej piosenki, jak jedna z siedmiu Irlandzkich piosenek, które wygrały Eurowizję (jedna z nich prześcignęła Edytkę w 1994 roku - tak, to byśmy już wygrali). Początek nowej dekady,a jednak jeszcze jedną nogą w poprzedniej. Ale to dobrze, bo poziom jest. W kolejnych latach było już tylko gorzej...
1981 Bucks Fizz - Making Your Mind Up - ZJEDNOCZONE KRÓLESTWO
Nic dodać, nic ująć. Już w '81-szym roku wiadomo było, że dekada zapowiada się barwnie i pstrokato. Kopia ABBy receptą na sukces! Nieudana kopia. Stoi czwórka, śpiewa trójka (z czego jedno zawodzi), kolorki jak w teletubisiach a choreografia mieści się w przedziale wieku typowym dla widowni tej cudownej bajki. Wtedy to było retro, teraz tego retro-retro ciężko słuchać. A na pewno nie oglądać. Dalsza kariera - jak kamień w wodę. Chyba słusznie.
1982 Nicole - Ein Bisschen Frieden - RFN
Typowe niemieckie śpiewy, tak typowe, że chciało by się krzyknąć jolala-i-ho! Nicole intonuje jak w scholi, fryzurę ma cnotliwą i grzeczną (gitarzysta wręcz przeciwnie). Śpiewu-śpiewu w moim ulubionym języku ;-) do zniesienia. W finale zaśpiewała w kilku innych językach. Trzeba było tak od razu. Tymczasem najgorsze dopiero przed nami....
1983 Corinne Hermès - Si La Vie Est Cadeau - LUKSEMBURG
Lwica po wypadku w solarce (nie, nie jest mulatką; ale wtedy myślała, że jest) sapie w języku miłości. Nawet przekonujące. Ale za wygląd to chłosta powinna być. WARTE UWAGI: Nie ma to jak zakończyć występ piejąc nieczysto losowo wybrany dźwięk z gamy. Bezcenne.
1984 Herreys - Diggi-Lou Diggi-Ley - SZWECJA
Koszmar. Trzech chłopców z kraju ABBy usiłuje. Podobne ubranka i złote botki pasują do wystroju i piosenki. Tylko jaka idea za tym stała? W 1:22 minucie dzieła trębacz chyba nie wytrzymał ze śmiechu patrząc na scenę. A może po prostu kiksnął? Zdarza się, nawet przed milionami widzów. Nasz dzielny środkowy śpiewak (BTW jedyny, którego z twarzy pokazali), specjalnie?) zareagował na to lekkim nerwem, choć w ogóle to On zepsuł cały występ. Wolę nie wiedzieć co znaczy tytuł.
1985 Bobbysocks - La Det Swinge - NORWEGIA
Ratują sytuację Choć nie powiedziałbym, że to duet. Jedna pani (tak, co krzyczy) stanowi swego rodzaju kulę u nogi drugiej pani. Norwegia rusza do ataku elektro-rock'n'rollową piosenką. Dwa-trzy-obrót, dwa-trzy-obrót i bodaj najlepsza piosenka z ESC w latach 1980 jest. Nic prostszego. Potem bez sukcesów. A szkoda. Może to przez nazwę :-/ ?
1986 Sandra Kim - J´Aime La Vie - BELGIA
Moja faworytka - kwintesencja kiczu tych lat. Głosik słabiutki jak u Vanessy Paradis z kozią wibracją, pląsy które chyba miały na celu uwolnienie się z tych 2 metrowych barów, kolorki iście osiemdziesiątkowe. Dodatkowo pomaga scenografia tego wydania ESC: bo cóż też lepszego od plastikowej imitacji kryształu i gór lodowych? Wszystko okraszone najnowszymi wtedy osiągnięciami techniki - pady prekusyjne i syntezatorki. Z tych też osiągnięć największą frajdaę okazuje Pan Perkusista w 1-szej minucie i 13-ej sekundzie starcia. BEZCENNE.
1987 Johnny Logan - Hold Me Now - IRLANDIA
"What's another song"? "The same", mimo, że minęło 7 lat, Johnny bardzo chciał zaśpiewać. Zaśpiewał i nawet wygrał, choć teraz bardziej przekonująco i chwytliwie. Johnny! Wymiatasz! Irlandzki sposób na piosenkę? Wyciskacz łez. Hmmm tylko po co ta koloratka? PS. W pierwszej zwrotce Johnny śpiewa najpiękniejsze "touch", jakie kiedykolwiek słyszałem. Takie "tać". Rewelacja! :-D
1988 Celine Dion - Ne Partez Pas Sans Moi - SZWAJCARIA
Taaaak - to prawda. Trzeci artysta z Eurowizji, który nie wylądował na śmietniku (ABBA i Cliff Richard). Diva na emigracji w barwach Szwajcarii wymiotła. Piosenka, głos, wykonanie bez pudła. Spódniczka i czupiradło na głowie - pudło. Dopiero rok później pomyślała o makijażu. Dziewięć lat później reklamowała już rejsy po Atlantyku.
1989 Riva - Rock Me - JUGOSŁAWIA
Disco-polo-folko-retro-whatever. Pani a'la Sade robi ło-o-o-o, a panowie chyboczą się z wdziękiem. Spodziewałem się czegoś gorszego, a jednak... Koniec dekady zamyka Jugosławia.
WNIOSEK: Szkoda, że nie braliśmy wtedy udziału. Można by było wysłać Papa Dance.
Przedstawiam krótko grupę-legendę, grupę która zrewolucjonizowała współczesne disco-polo i parę innych gatunków. Poznajcie zespół:
IFA
IFA w 1994 roku. Tradycyjna sceneria dla zdjęć promocyjnych grupy: hałdy i kopalnie.
Wiadomo - początki bywają trudne. W 1988 roku kiedy new romantic definitywnie umarło, a pierwszy lepszy wieśniak łapał się za Casio i myślał, że może podbić świat śpiewając tandetne kawałki po polsku, grupa przyjaciół ze szkółki niedzielnej z Wrocławia postanowiła, że chcą zmienić oblicze muzycznego gruntu. Tego gruntu. Pierwotny skład to: Adrian Szczygieł (vel Szczygieł - Casio), Grzegorz Rydz (ps. Rydzu - Casio), Paulina Parkitna (aka Linka- vocal i Casio) oraz Magdalena Pieprzyk (nie wiedzieć czemu o ps. Pieprzyk - vocal i Casio). Początkowo grali skrzyżowanie lekkiego trasha i hard-popu z domieszką chilloutowego techno. Ich pierwsza płyta pozostała oficjalnie nie wydana jeszcze trzy lata po nagraniu (poszukiwania wytwórni), jednak w końcu 5 lutego 1992 polscy słuchacze zostali obdarowani krążkiem "Poczuj ten Floł", który, promowany aż jednym singlem ("Floł"), dotarł do pierwszej dziesiątki najgorzej sprzedających się płyt. Ale tylko w Bośni. W związku z efektem zupełnie odwrotnym od oczekiwanego postanowili, że chcą zmienić wizerunek. Poszukując menedżera trafili na Wojciecha (ps. ?). Menedżer z niego był kiepski, ale został na Casio (tak jak reszta- grając tylko jednym palcem). Miał twarz jak żurnala i tylko to go uratowało. Grupa (bez menedżera) szybko przystąpiła do pracy i już 7 września 1992 roku (tak, tak szybko - w końcu o trasie koncertowej nie mogło być mowy, no bo z czym?) polska publiczność zmęczona vocalem Grzegorza Skawińskiego i tekstami Kazika usłyszała płytę przełomową, rewolucyjną, odkrywczą, a jednocześnie łatwą w odbiorze i chwytliwą: "IFA-j could sing...". O sukcesie wydawnictwa świadczy aż 7 singli SP (sic!) (m.in. "Skrzypiec na Dachu", "Co nam powie Rosie?", "Pieprzyyyyykkkuuuu" oraz "Kajetan - Ty podrywaczu!") oraz horendalne, jak na tamte warunki okrągłe 0,37 miliona płyt sprzedanych worldwide (bowiem po sukcesie w Ojczyźnie krążek doczekał się reedycji w 140 krajach!) . Świat stał przed nimi otworem. Mając zarezwerwowane terminy do 1995 roku, ruszyli w gigantyczną trasę po Europie, Stanach Zjednoczonych, Ameryce Południowej, Australii, Wschodniej Azji i Antarktydzie. Niestety w związku z naturalnym (tzn. wypruwającym flaki) trybie pracy w czasie tournee, pojawiły się pierwsze problemy alkoholowo-narkotykowe Rydza, który przez dużą część trasy (od czerwca 1994 roku) cierpiał na omamy i myślał, że jest Noelem Gallagherem i gra w Oasis. Mimo, iż zespół cały czas był w trasie, z początkiem 1994 roku światło dzienne ujrzała trzecia już płyta LP zatytułowana "Tytłaj mnie w koniczynnie jeszcze, bejbe". Niestety po ostatnim (1198-ym) koncercie ich World Tour do mediów przeciekły informacje, że atmosfera w związku Rydza z Pieprzykiem stała się bardzo napięta i para planuje rozwód w lipcu 1997 roku. Nad IFĄ zawisło widmo zakończenia kariery - w końcu to wybuchowy duet Rydz-Pieprzyk tworzył tak charakterystyczne ballady jak "Tu i teraz - bez ceregieli!" czy choćby "Dwa piękne Rydzyki - co mi przyniosłyście?". Jednocześnie wewnątrz zespołu powstał nowy związek: Szczygieł związał się z Linką po przeszło 13 latach znajomości. IFA poszła na kompromis - ogłosili przerwę podczas której nowy duet, który już zaczął pisać skoczne piosenki o miłości i w ogóle, przygotuje materiał na kolejny, czwarty krążek, a Rydz i Pieprzyk odpoczną trochę od shołbiznesu.
Linka i Szczygieł w podróży poślubnej w okolicach Częstochowy
W trakcie przerwy doszło jednak do wydarzenia, które ostatecznie zadecydowało o rozwiązaniu grupy- Rydz i Pieprzyk postanowili odejść. Rydz przerwał swoją karierę muzyczną i zajął się swoim życiem, a Pieprzyk próbowała jeszcze swoich sił solo ("Zabawa z Pieprzykiem" z 2000 roku). IFA stała się tercetem, który po radykalnej zmianie stylu (na hard-hipi-trip-hop) i wydaniu czwartego ćwierćplatynowego albumu "Miłość i inne duperele" zszedł z afisza. Właśnie wtedy bowiem wybił się Timbaland i zdominował listy przebojów.
Jedno z ostatnich promo photos, zrobione w Wielkim Kanionie na ostatnich wspólnych wakacjach grupy w USA.
I've got to get to you first Before they do It's just a question of time Before they lay their hands on you And make you just like the rest I've got to get to you first It's just a question of time
========================
czasem dzieje się tak, że czegoś nie chcesz, a wiesz, że to na pewno się zdarzy. to się właśnie chyba "zdarza". a nawet jeśli się mylę, to jeszcze trochę i wróci. ale to nie moja wina. tyle.
I would tell you about the things They put me through The pain I've been subjected to But the Lord himself would blush The countless feasts laid at my feet Forbidden fruits for me to eat But I think your pulse would start to rush
Now I'm not looking for absolution Forgiveness for the things I do But before you come to any conclusions Try walking in my shoes... Try walking in my shoes...
(Depeche Mode - Walking In My Shoes)
===============================
Teksty Depeche Mode zadziwiająco często odwołują się do tego co czuję. Tak jest i teraz. Tak więc: niech przemówi muzyka; teraz nie mam siły gadać.